Pekao O./Poznań  50 1240 6524 1111 0010 7054 1723

Ogólnopolskie
Stowarzyszenie Rodzin Polskich Ofiar
Obozów Koncentracyjnych

NIP 782 26 44 508

REGON 365371529

KRS 0000636637

Wszystkich chcących wesprzeć naszą działalność prosimy o dokonywanie wpłat na niżej podane konto:

w tytule prosimy wpisać "na cele statutowe"

61-244 Poznań,
ul. Bliźniąt 15/1

srpook@interia.eu

kontakt@srpook.org.pl

Copyright © 2020
Stowarzyszenie Rodzin Polskich Ofiar Obozów Koncentracyjnych 
All Rights Reserved

Boże Narodzenie
09 lipca 2026

Czy pamięć o byłych więźniach niemieckich obozów koncentracyjnych kończy się wraz z wygaśnięciem opłaty za grób?

W ostatnich dniach wiele emocji wywołała sprawa grobu Romka Strzałkowskiego - najmłodszej ofiary Poznańskiego Czerwca 1956 roku. Z opublikowanego artykułu wynika, że grób nie jest opłacony, a jedynie decyzja miasta sprawia, że nie zostanie zlikwidowany.

Więcej o tej sprawie można przeczytać tutaj: Artykuł o grobie Romka Strzałkowskiego.

Historia Romka Strzałkowskiego skłania jednak do postawienia znacznie szerszego pytania. Nie tylko o pamięć o bohaterach Poznańskiego Czerwca, ale również o tysiącach osób, które przeszły przez niemieckie obozy koncentracyjne i przeżyły piekło II wojny światowej.

Obowiązujące przepisy chronią groby wojenne oraz miejsca pochówku osób, które poniosły śmierć w wyniku działań wojennych lub niemieckich represji. Ochrona ta jest słuszna i nie budzi żadnych wątpliwości.

Jednak istnieje luka, która z perspektywy pamięci historycznej wydaje się niezwykle trudna do zaakceptowania.

Jeżeli więzień niemieckiego obozu koncentracyjnego zginął podczas wojny, jego miejsce pochówku może zostać objęte szczególną ochroną jako grób wojenny.

Jeżeli jednak ten sam człowiek przeżył Auschwitz, Gusen, Mauthausen, Dachau, Ravensbrück lub inny niemiecki obóz koncentracyjny, wrócił do Ojczyzny, założył rodzinę, przez kolejne dziesięciolecia dawał świadectwo niemieckich zbrodni i zmarł dopiero wiele lat po zakończeniu wojny - jego grób jest traktowany jak każdy inny grób cywilny.

W praktyce oznacza to, że jeśli po latach zabraknie rodziny lub osób mogących dokonać prolongaty miejsca na cmentarzu, zarządca cmentarza – działając zgodnie z obowiązującym prawem - może taki grób zlikwidować.

Trudno nie dostrzec w tym pewnego paradoksu.

Można odnieść wrażenie, że jedynym powodem braku szczególnej ochrony jest fakt, iż były więzień... przeżył.

Oczywiście nie jest to zarzut wobec zarządców cmentarzy ani samorządów. Obowiązują ich przepisy prawa i nie mają podstaw, aby finansować prolongaty takich grobów z budżetów lokalnych. Problem ma charakter systemowy i może zostać rozwiązany wyłącznie poprzez zmianę obowiązujących regulacji.

Jako Stowarzyszenie Rodzin Polskich Ofiar Obozów Koncentracyjnych uważamy, że warto rozpocząć ogólnopolską dyskusję nad objęciem szczególną ochroną również grobów byłych więźniów niemieckich obozów koncentracyjnych, którzy przeżyli wojnę i zmarli już w czasie pokoju.

Nie chodzi o przywileje.

Chodzi o zachowanie pamięci o ludziach, którzy przeszli przez jedno z największych piekieł XX wieku i przez resztę swojego życia byli świadkami historii oraz żywym dowodem niemieckich zbrodni.

Ich miejsce spoczynku nie powinno znikać tylko dlatego, że po wielu latach nie ma już nikogo, kto mógłby opłacić dalsze istnienie grobu.

Być może sprawa grobu Romka Strzałkowskiego stanie się początkiem szerszej debaty. Debaty nie tylko o jednym grobie, ale o tym, jak państwo polskie powinno chronić miejsca spoczynku osób, które swoim cierpieniem, odwagą i świadectwem zapisały się na kartach historii naszego Narodu.

Pamięć jest obowiązkiem państwa.

Nie powinna wygasać wraz z ostatnią opłatą cmentarną.

 

 

Polak

STOWARZYSZENIE

RODZIN POLSKICH OFIAR OBOZÓW KONCENTRACYJNYCH

facebook
twitter
instagram